Strona:Karol May - Jaszczurka.djvu/62

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

ków, stąd dano jej tę nazwę. Widocznie w miejscu tem okręt miał się zatrzymać. Intrygowało mnie, przez kogo mógł być wysłany ów człowiek. Nie widziałem wyraźnie jego twarzy, ale mi się przypomniało, że postać ta nie jest mi obcą. Co zresztą mógł mnie obchodzić ów człowiek w tak ciężkiej dla mnie chwili, w której trzeba było myśleć przedewszystkiem o sobie Rozumie się samo przez się, że samo wspomnienie o uratowaniu reisa effendiny sprawiało mi wielkie zadowolenie; niestety, sterczałem sam w paszczy potwora, który mógł mnie połknąć lada chwila. Czy należało się spodziewać pomocy ze strony reisa? Była ona możliwa, ale nieprawdopodobna. Na wszelki wypadek nie miał on pojęcia, w której stronie szukać swego wroga i gdzie za nim się udać. Jeżeli odkryje obozowisko, to niezawodnie rozpocznie poszukiwania. Możliwe, że dowie się od ludzi Abu en Nila o kierunku ucieczki łowców; w takim razie musi wrócić do Hegazi po swój statek, i dopiero potem zacznie ścigać zbiegów, a tymczasem może z nami być naprawdę źle. „Sokół“ reisa, co prawda, posiada o wiele znaczniejszą chyżość, niż „Jaszczurka“ Ibn Asla, ale gdy ten skryje się w jakąś tam rakową odnogę, może go reis przeoczyć i popłynąć dalej.
Jak z tego widać, nie mogłem sobie obiecywać wiele ze strony reisa effendiny, i ratunek zależał wyłącznie i jedynie ode mnie

60