Strona:Karol May - Jaszczurka.djvu/61

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

waszych nazwisk może spowodować jakiekolwiek nieprzyjemności.
— Byliśmy powiązani, i to powinno było ci wystarczyć do zorjentowania się w sytuacji.
Zbliżaliśmy się do dżezireh. Na prawym brzegu rzeki drzewa stały rzadko od siebie tak, że w jednem miejscu był widok na otwarty step. Mimo, że znajdowałem się w pozie leżącej, spostrzegłem przez ten wyłom człowieka, pędzącego co tchu na wielbłądzie w kierunku rzeki. Zobaczywszy okręt, przynaglił zwierzę, okładając je kolbą niemiłosiernie, Ibn Asl stał niedaleko nas i mówił:
— Patrzcie, oto Oram, którego przysyłają nam w poselstwie, niestety, nie możemy zabrać go na okręt, bo wskutek zatrzymania się, reis effendina łatwo mógłby nas dopędzić.
Przyłożył ręce do ust i krzyknął na jeźdźca:
Maijeh es Saratin! Maijej es Saratin!
Ten zrozumiał wlot te słowa, zawrócił bowiem z miejsca i popędził co tchu w step zpowrotem.
Pod nazwą maijeh rozumie się bagnistą odnogę rzeki, lub zatokę, w której woda stoi cicho, a więc to samo, co mieszkańcy z nad Missisipi nazywają bayou. Es jest rodzajnikiem, saratin zaś oznacza raka. Posłaniec zatem otrzymał wskazówkę, że ma się udać w zakręt Nilu, czy też jego odnogę, gdzie jest dużo ra-

59