Strona:Karol May - Jaszczurka.djvu/119

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

życie jest dla mnie ciemne, jak wnętrze garnka odwróconego dnem do góry, i przykre, jak but do nogi niedobrany. Nikt o mnie się nie troszczył, nie pamiętał, nie zwracał uwagi na moje słowa. Dzielność moją psy zjadły, a odwaga wyschła jak plama dziegciu na rękawie mej szaty. Aż oto przechodzi przez moje kości rozkosz i czuję, że moje przymioty odżyją nanowo i zagrają wszystkimi kolorami tęczy, jak bańka mydlana, i...
— Prysną — przerwałem, podając mu rękę, i cofnąłem się o krok wtył w obawie, by mnie nie chwycił w ramiona, któremi dwa razy mógł mnie opasać.
Człowiek ten, podobny do szubienicy, był moim drugim służącym i nazywał się Selim. Zostawiłem go u reisa effendiny przed wyprawą do Fessarów, bo zawsze robił wszystko odwrotnie, niż należało, i mógł mi nieraz być poważną przeszkodą w rozmaitych przedsięwzięciach.
— Effendi, — rzekł do mnie, robiąc pociesznie czułą minę — żebyś ty wiedział, jak ja się tu sprawowałem przez cały czas! Byłem dla nich wszystkich świecznikiem i wzorem cnót wszelakich; zapewne takiego wzoru nie znajdą już nigdy w życiu...
— W jedzeniu — przerw ł mu któryś. — O, w tem ma bestja talent. Jeść, pić, palić tytoń, spać i chełpić się umie doskonale, lecz pozatem...

117