Strona:Karol May - Jaszczurka.djvu/109

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

to mogliśmy spotkać się z nim w drodze, mógł też rozłożyć się gdzieś w wieczór na takiem miejscu, skąd można mieć na oku całą rzekę i, oczywiście, nie przepuścić żadnego statku bez należytej kontroli, czyli, że zatrzyma nas z pewnością.
Płynęliśmy o wiele prędzej, niż Ibn Asl rano wgórę rzeki, bo sprzyjał nam wiatr, a oprócz tego niósł nas prąd, i w dodatku mieliśmy wiosła; niestety łódź była za wielka W mniejszej bylibyśmy znacznie przyśpieszyli podróż, mimo to od chwili odbicia od okrętu nie upłynęło nawet godziny, gdy dotarliśmy do Kwany. We wsi tej znajdowały się podówczas składy rządowe rozmaitych zapasów żywności. Każdy okręt, zdążający wgórę Białego Nilu, zaopatrywał się tu w niezbędne artykuły, bo im dalej wgórę, tem droższa jest żywność i tem trudniej ją zdobyć.
Zatrzymaliśmy się tu na krótki czas, by zasięgnąć wiadomości od harisa el miszrah[1], czy nie przepłynął tędy okręt reisa effendiny. Otrzymaliśmy odpowiedź przeczącą, wobec czego powiosłowaliśmy natychmiast w dalszą drogę.
Noc na Nilu! W duszy poety wywołałaby ona prawdziwe natchnienie, lecz nie dla mnie były w tej chwili poetyckie nastroje.

W ciągu ostatnich nocy spałem bardzo mało, byłem więc ogromnie znużony, a tu na domiar

  1. Strażnik portowy.
107