Strona:Juljusz Verne - Dwaj Frontignacy.djvu/056

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Frontignac.
Na nieszczęście — nie masz sobie pani nic do wyrzucenia.
Antonia.
Choćby tylko to, żem słuchała pańskich miłosnych wyznań. Zresztą nie łudź się wcale — widzisz przed sobą kwestarkę, damę dobroczynności, która przychodzi panu podziękować za hojność dla ubogich.
Frontignac.
Zawstydzasz mię pani — tyle podziękowań za nędzne 25 luidorów. Wziąłem wprawdzie bilety.... nieobiecuję pani jednak być obecnym na koncercie. Niemasz mi pani za co dziękować — zaręczam, — czyż to niedostateczne wynagrodzenie dla mnie