Strona:Juljusz Verne - Dwaj Frontignacy.djvu/046

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


tura ma tylko lichy zapas tkliwości do rozdania. Podzielże tę otrzymaną tkliwość między żoną, dziećmi kochanką i młodym kuzynkiem, przyjacielem twojej żony... i twoim... ha! ha! ha! Duży dział przypadłby na każdą partję. Przeciwnie zaś — jakie świetne stanowisko kawalera! Mam w sobie cały zapas tkliwości — używam go do syta używając mądrze... i przezornie. Nikt podemną — nikt nademną! — Ani rodziców zbyt powolnych, łagodnych, dobrych, ani zbyt prędkich — surowych, srogich! — Ani przeszłości — ani przyszłości! — Jedyna magnifika — teraźniejszość!
Ewelina.
Jakiż on doskonały!