Strona:Juljusz Verne - Dwaj Frontignacy.djvu/036

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


nie brak nam jednak danserów.
Roquamor.
(z westchnieniem — n.s.) Oj nie brak nie! raczej miejsca brak!
Marya.
Wybacz pani... (n.s.) Nigdzie go nie widzę — obiecał mi jednak — — dlaczegoż się nie pokazuje.
Frontignac. (do Maryi)
Jakto? Pani w samej rzeczy nie tańczyła? Pani jesteś smutną — gdybyś raczyła poświęcić mi pierwszego walca, obowiązuję się panią rozweselić.
Marya.
Dziękuję panu — nie tańczę walca.
Frontignac. (z ukłonem)