Strona:Juljusz Verne-Podróż podziemna.pdf/159

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Nie wytłomaczę ci tego, co jest nie do wytłomaczenia, ale zobaczysz sam i zrozumiesz, że nauka geologji nie wypowiedziała jeszcze swego ostatniego słowa.
— Wyjdźmy więc! — wykrzyknąłem gwałtownie, zrywając się z posłania.
— Nie, Axelu, nie! Silny wicher może ci jeszcze zaszkodzić.
— Wicher?
— Tak. Jest gwałtowny wiatr. Nie chcę, żebyś się nań narażał.
— Ależ zaręczam ci, stryju, że czuję się doskonale.
— Trochę cierpliwości, mój chłopcze. Odpocznij jeszcze dzisiaj, a jutro odpłyniemy.
Odpłyniemy?
To ostatnie słowo wprawiło mnie w osłupienie. Jakto? Odpłyniemy? Czy mamy tu jaką rzekę, jezioro, morze? Czy jest statek w jakim pobliskim porcie?
Ciekawość moja wzrosła do najwyższego stopnia. Stryj mój napróżno usiłował powstrzymać mnie od wyjścia z groty. Musiał w końcu ustąpić.
Ubrałem się szybko. Dla uspokojenia stryja owinąłem się w koc i wyszedłem.