Strona:Juljusz Verne-Podróż podziemna.pdf/158

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wodnik w których objęcia, wpadłem nieprzytomny.
— Rzeczywiście, — mówił profesor, — to dziwne, żeś się nie zabił. Ale, na Boga, nie rozstawajmy się więcej, gdyż możemy nie znaleźć się tak szczęśliwie, jak tym razem!
Nie rozstawajmy się? A więc podróż jeszcze nieskończona? Otworzyłem szeroko oczy, co wywołało natychmiast zapytanie:
— Co ci to, Axelu? — Chcę ci zadać jedno pytanie. Mówisz, stryju, żem zdrów zupełnie?
— Naturalnie.
— Mam wszystkie członki zdrowe?
— Bez wątpienia.
— A meja głowa?
— Głowa twoja, pomimo kilku gwałtownych uderzeń, jest cała i nienaruszona.
— Ale boję się, czy mózg mój nie został uszkodzony?
— Jakto?
— Tak. Więc nie jesteśmy na powierzchni ziemi?
— Ależ, nie
— A więc jestem szalony, gdyż widzę światło dnia, słyszę szmer wiatru i uderzenia fal morskich.
— Ach, więc to tylko?
— Wytłomacz mi to, stryju.