Strona:Juljusz Verne-Podróż podziemna.pdf/157

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


już z tej szalonej wyprawy, czy też zakończyła się ona szczęśliwie?
Zastanawiałem się nad tem właśnie, gdy wszedł profesor.
— Dzień dobry, Axelu, — odezwał się wesoło. — Jak się miewasz, mój drogi chłopcze?
— Dobrze, stryju, — odrzekłem, usuwając z siebie koce,
— Spałeś bardzo spokojnie. Ja z Janem czuwaliśmy nad tobą kolejno i widzieliśmy, że twoja rekonwalescencja bierze bardzo pomyślny obrót.
— Rzeczywiście, czuję się bardzo dobrze, a dowodem tego jest mój apetyt, który gwałtownie domaga się śniadania.
— Będziesz jadł zaraz, mój chłopcze. Gorączka już minęła, Jan wysmarował twe rany jakimś islandzkim balsamem i te zrosły się zaraz. Szlachetny człowiek, ten nasz przewodnik.
Mówiąc to, stryj przyniósł mi pożywienie, które pochłonąłem żarłocznie.
Podczas jedzenia wypytywałem go o różne rzeczy, na które odpowiadał mi chętnie.
Dowiedziałem się tedy, że wędrówka moja doprowadziła mnie do galerji, gdzie upadłem na stos kamieni.
Tutaj to znajdował się stryj mój i prze-