Strona:Juljusz Verne-Podróż podziemna.pdf/124

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Poco odszedł? Czyżby nas opuszczał? Stryj mój spał mocno. Chciałem krzyczeć. Ale usta spalone pragnieniem nie zdołały wydać ani jednego dźwięku. Ciemność stawała się coraz głębsza.
— Jan nas opuścił! — krzyknąłem — Jan! Jan!
Ale słowa te rozlegały się we mnie samym. Nic słychać nie było.
Potem, po pierwszym strachu, zawstydziłem się swych posądzeń.
Mocny i wierny, człowiek ten nie chciał opuszczać swego pana wtedy, gdy namawiałem go do powrotu, a teraz miałby nas pozostawić samych! Nigdy!
Odejście jego nie było napewno ucieczką, przecież zamiast wychodzić z galerji w górę, on postępował w głąb.
Poszedł pewnie na poszukiwanie wody, której szmer, wydawało mi się, jakbym słyszał...



ROZDZIAŁ 23.

Szmery wody. Kilofem rozbita skała.


Podczas nieobecności Jana, która trwała godzinę, wyobrażałem sobie różne rze-