Strona:Juljusz Verne-Podróż podziemna.pdf/104

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


zagadką, której wtedy rozwiązywać nie miałem chęci.
Głód i zmęczenie, czyniły mnie niezdolnym do roztrząsania przyczyn.
Od siedmiu godzin być na nogach, to nie żarty. Byłem zupełnie wyczerpany. Słowo: Zatrzymać się! — napełniło mnie wielką radością.
Jan rozłożył pożywienie na bloku z lawy i jedliśmy z ogromnym apetytem.
Jedna rzecz niepokoiła mnie: nasz zapas wody był już w połowie wyczerpany. Stryj mój liczył na to, że napotkamy źródła, ale do tej pory nie natrafiliśmy ani na jedno.
Zwierzyłem się stryjowi ze swoich obaw.
— Tak, i mnie to niepokoi, — odrzekł. — Mamy tylko na pięć dni wody! Ale bądź spokojny, Axelu, powtarzam ci, że znajdziemy wodę i to w większej ilości, niż nam potrzeba i niż pragniemy.
— Jakto?
— Gdy tylko opuścimy tę skorupę z lawy. Czyż chcesz, aby źródła wytryskiwały z lawy?
— Ale być może, że ten korytarz z lawy ciągnąć się będzie bardzo długo? Zdaje mi się, że nie przebyliśmy dużej części drogi.
— Skąd tak wnioskujesz?