Strona:Juljusz Verne-Podróż podziemna.pdf/069

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


konia na fjordy, aż nareszcie zniecierpliwiony i oburzony koń zrzucił go z siodła na dwa kamienie, jak olbrzyma z Rhodes.
— Ach, niegodziwe zwierzę! — wykrzyknął mój stryj, tak raptownie zrzucony z siodła.
Był ogromnie zawstydzony tym niespodziewanym wypadkiem.
— Nie można przejść przed odpływem — odezwał się przewodnik.
Musieliśmy więc chwilę zaczekać, aby wysokie fale, mogące przykryć nas wraz z końmi, opadły.
Dopiero o szóstej godzinie wieczorem zdarzyła się sposobność do odjazdu.
Wsiedliśmy w rodzaj płaskiej barki, która przewiozła nas na drugi brzeg fjordu.
W pół godziny potem przybyliśmy do Aoalkirkja-Gardar.



ROZDZIAŁ 13.

Pobyt w chacie chłopa. Nieprzebyte śniegi.


Była już noc, ale nie znać było tej pory, gdyż noce polarne są, jak dzień jasne, a w czerwcu i lipcu słońce nie zachodzi zupełnie.
Temperatura tylko ogromnie się ochłodziła, było mi zimno a i głód mi dokuczał.