Strona:Juljusz Verne-Podróż podziemna.pdf/060

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


mica zaczyna nanowo budować i wyściełać je puchem.
Kiedy już jest zupełnie z puchu ogołocona, wtedy samiec zaczyna dostarczać pierza delikatnego do gniazda.
Ale ponieważ pierze samca nie mają wartości, myśliwi pozostawiają to ostatnie gniazdo dla lęgu małych kaczątek, które w rok potem dają już daninę ze swego pierza.
Ponieważ zaś kaczki edrońskie nie wiją gniazd wśród skał urwistych, lecz nizko między skałami, nad brzegiem morza, przeto myśliwy taki nie denerwuje się, nie zna przeszkód i dlatego jest zawsze spokojny i zrównoważony.
Osoba ta poważna, flegmatyczna i spokojna, nazywała się Janem Bjelke; przybył on z polecenia doktora Fridrikssona.
Był to nasz przyszły przewodnik. Ruchy jego powolne, były prawdziwym kontrastem ruchów mego stryja.
A jednak pogodzili się z sobą doskonale i co do ceny i do przekonań.
Ani jeden, ani drugi nie targował się zupełnie. Zgodzili się odrazu.
Jan Bjelke zobowiązał się zaprowadzić nas do wioski, sąsiadującej ze Sneffels, a leżącej prawie u stóp wulkanu.