Strona:Juljusz Verne-Podróż podziemna.pdf/056

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dziewam się, że nie opuści pan naszej wyspy bez uprzedniego zbadania?
— Naturalnie, — odpowiedział, — ale przybywam trochę zapóźno, przechodzili już tędy uczeni.
— Tak, panie Lidenbrock, mamy dzieła Olafsena i Powelsena, Troïla, Gaimarda i Roberta, badaczy naszej wyspy. Ale wierzaj mi pan, że dużo jest jeszcze do zbadania.
— Tak pan myśli? — spytał stryj tonem obojętnym, ukrywając błysk swoich oczu,
— Tak. Mamy góry, lodowce, wulkany do zbadania, które są mało znane.
Ot tutaj naprzykład, niedaleko, czy widzi pan tę górę, wznoszącą się na horyzoncie. To Sneffels.
— Ach! — odezwał się mój stryj z lekceważeniem w głosie, — Sneffels!
— Tak, jeden z najbardziej ciekawych wulkanów, którego krater najmniej jest odwiedzany.
— Czy wygasły?
— Ach! od pięciuset lat!
— A więc, — odpowiedział mój stryj, krzyżując nogi, aby nie wzlecieć w powietrze, pragnę zacząć me geologiczne studja od Seffel czy Fessel... jak się to nazywa?
— Sneffels, — odpowiedział profesor.
Rozmowa ta prowadzona była po łacinie,