Strona:Juljusz Verne-Podróż podziemna.pdf/050

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Naturalnie, teraz nie pozostaje nam nic innego, jak tylko zejść do krateru.
— Tak, — rzekłem, — wejść! Ale i wyjść trzeba.
— O, to mnie wcale nie przeraża! No, ale nie mamy czasu do stracenia. Pójdę do bibljoteki. Może znajduje się tam jeszcze jaki rękopis Saknussema. W takim razie chciałbym go przejrzeć.
— A więc, tymczasem pójdę zwiedzić miasto. A czy stryj tego samego nie zrobi?
— Och, to mnie wcale nie interesuje! W Islandji ciekawe to tylko, co jest we wnętrzu, ale na powierzchni nic niema ciekawego.
Wyszedłem i błąkałem się bez celu.
Miasto Reykjawik rozciąga się na gruncie nizkim i błotnistym, pomiędzy dwoma pagórkami.
Lawa pokrywa w połowie to miasto i ciągnie się aż ku morzu.
Z drugiej strony ciągnie się łańcuch gór Faxa, zakończony ogromnym lodowcem Sneffels, gdzie znajdowała się obecnie Walkirja.
Na najdłuższej ulicy Reykjawiku mieszkają kupcy w chatach drewnianych, pomalowanych na barwę czerwoną.
Inna ulica, więcej na zachodzie leżąca, ciągnie się między domem biskupa i innych cudzoziemców.