Strona:Juljusz Verne-Podróż podziemna.pdf/046

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Pożegnaliśmy się z nim bardzo serdecznie i wsiedliśmy na Walkirję.
Kapitan zaprowadził nas do obszernych kajut ze wszelkiemi możliwemi wygodami,
— Czy wiatr nam sprzyja? — spytał kapitana profesor.
— O tak!—odpowiedział Bjarne, — wiatr południowo-wschodni.
Walkirja był to parowiec żaglowy, ale w tym wypadku trudno zgadnąć, co może spotkać podróżnych.
Walkirja wiozła do Reykjawiku węgiel, sprzęty gospodarskie, naczynia, jarzyny, ubrania lniane i duże zapasy zboża.
Pięciu duńczyków sterowało żaglowcem.
— Jak długo będziemy jechali? — spytał mój stryj kapitana.
— Ze dwanaście dni, — odpowiedział kapitan, — o ile nie natrafimy na trudności.
— Ale trudności te nie są przewidziane? — zapytał profesor.
— Nie, panie Lidenbrock, proszę być zupełnie spokojnym, dojedziemy szczęśliwie.
Ku wieczorowi żaglowiec przepłynął obok przylądka Skagen, przebył w ciągu nocy Skager-Rak, dotarł granic Norwegji i wypłynął na morze Północne.
W dwa dni potem byliśmy u brzegów Szkocji i skierowaliśmy się ku Feroë.