Strona:Juljusz Verne-Podróż podziemna.pdf/038

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Uściskałem Małgosię na pożegnanie, poczem wzruszony wsiadłem do powozu.
Marta i moja narzeczona długo stały na progu i powiewały chustkami.
Potem dwa konie, podniecone gwizdaniem furmana, puściły się ku Altanie galopem.



ROZDZIAŁ 8.

Wejście na dzwonnicę.


Altona, główny dworzec Hamburga, była główną linją kolejową w Kiel, która to droga miała zaprowadzić nas aż do Beltu. W niespełna dwadzieścia minut byliśmy już w Holszteinie.
O wpół do siódmej powóz zatrzymał się przed dworcem.
Olbrzymie walizy i narzędzia mego stryja zostały przeniesione do towarowego wagonu i o godzinie siódmej siedzieliśmy już w wagonie.
Lokomotywa ruszyła. Wyjechaliśmy. Czy byłem zrezygnowany? Bynajmniej. Ale świeżość poranka, rozmaitość przesuwających się szybko widoków, wyrwały mnie z przygnębienia.