Strona:Juljusz Verne-Podróż podziemna.pdf/017

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Zupa na stole!
— Do djabła z zupą! — zakrzyknął w złości stryj, — i z tą, co ją gotowała i z tymi, co ją będą jedli!
Marta uciekła, ja pośpieszyłem za nią i zasiadłem do stołu na swojem zwykłem miejscu.
Czekałem kilka minut. Profesor nie przychodził.
Był to za mojej pamięci pierwszy fakt, nieobecności stryja przy obiedzie. A cóż to był obiad!
Zupa z jarzyn, omlet z szynką, befsztyk z kompotem ze śliwek, a na deser ciastka wspaniałe i to wszystko skropione wybornem winem z Mozelli.
Oto co stara książka kosztowała mego wuja.
Jako dobry i przywiązany bratanek, poczuwałem się do obowiązku zjeść za siebie i za stryja. Uczyniłem to sumiennie.
— Pierwszy raz widzę coś podobnego! — rzekła zmartwiona Marta, — pan Lidenbrock nieobecny przy stole!
— Rzeczywiście! To nie do uwierzenia!
— Zapowiada to coś niezwykłego! — mówiła stara służąca, potrząsając głową.
Według mnie, nie zapowiadało to nic