Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 02.pdf/96

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— W każdym razie — nikt o tem nie wątpi, że na niego spada odpowiedzialność za tę zbrodnię, — dodał James Burbank. — To on podburzył napastników do zaatakowania Camdless-Bayu, i gdyby to od niego zależało, to mój własny dom, wydany na pastwę płomieni, zostałby obrócony w perzynę wraz z jego ostatnimi obrońcami. Tak, w tem wszystkiem jest jego ręka i odnajdziemy ją w czynie, jeszcze bardziej zbrodniczym!
Tu James Burbank umilkł. Przed przystąpieniem do aktu porwania należało skończyć tę pierwszą część oskarżenia, odnoszącą się do napadu na Camdless-Bay.
— Tak więc — mówił dalej pułkownik Gardner, zwracając się do hiszpana — sądzisz, że w części tylko powinna spaść na ciebie odpowiedzialność za wykonanie rozkazów komitetu?
— Rozumie się.
— I trwasz w dowodzeniu, żeś nie przywodził napastującym Camdless-Bay.
— Trwam — odpowiedział Texar. — Ani jeden świadek nie może twierdzić, że mnie tam widział. Nie! Nie znajdowałem się pośród odważnych obywateli, którzy chcieli wykonać rozkazy komitetu! I dodaję, że mnie nawet nie było tego dnia w Jacksonville!
— Tak!... to jest możliwe — rzekł wtedy James Burbank, uznając tę chwilę za właściwą do związania pierwszej części oskarżenia z drugą.
— To jest pewne — odpowiedział Texar.