Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 02.pdf/74

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Postanowiono zatem, że James Burbank wraz z Gilbertem tegoż dnia jeszcze udadzą się do Jacksonville, ale — sami; pp. Carrol i Stannard oraz Mars pozostaną w plantacyach, Miss Alicya zaś czuwać będzie nad panią Burbankową. Zresztą, młody oficer oraz jego ojciec spodziewali się wrócić przed wieczorem do Castle-House z dobrą nowiną. Skoroby tylko Texar wyjawił kryjówkę, w której trzyma Dy i Zermę, wypadłoby się zająć ich wyzwoleniem. Zapewne wystarczyłoby na to kilka godzin, a najwyżej dzień.
W chwili, kiedy dwaj Burbankowie wybierali się w drogę, miss Alicya wzięła na bok młodego oficera.
— Gilbercie — rzekła — znajdziesz się wobec człowieka, który tak wiele złego zrobił twojej rodzinie; wobec nędznika, który ojca i ciebie skazał na śmierć, — Gilbercie, czy przyrzekniesz mi, że będziesz panował nad sobą?
— Że będę panował nad sobą? — wykrzyknął Gilbert, który bladł ze wściekłości na samą myśl o hiszpanie.
— To jest konieczne — mówiła dalej miss Alicya. — Nic nie uzyskasz, jeśli sobie pozwolisz unieść się gniewem... Zapomnij o zemście, miej na celu jedno tylko... ocalenie siostry, która wkrótce i moją siostrą będzie!... Trzeba wszystko dla tego poświęcić, chociażby ci przyszło zapewnić Texara, że nic mu nie grozi na przyszłość z twej strony.