Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 02.pdf/39

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


niechaj nie podejrzewa niebezpieczeństw, grożących jej mężowi i synowi... Perry, każ przygotować statek!“
Rządzca wyszedł natychmiast, a p. Stannard zaczął się gotować do podróży.
Byłoby jednak lepiej, żeby miss Alicya, uprzedziła panią Burbankową, że wraz z ojcem, musi się udać do Jacksonville. W razie potrzeby, powinna nawet powiedzieć, że stronnictwo Texara obalone... że federaliści są panami rzeki... że jutro Gilbert będzie w Camdless-Bay...
Ale czy dziewczę znajdzie dosyć siły, żeby się nie zmieszać, nie zdradzić głosem, gdy ją będzie powiadomiała o faktach, których urzeczywistnienie zdaje się, w tej chwili, niemożliwe.
Gdy weszła do pokoju chorej, pani Burbankowa spała, a raczej była pogrążona w przykre odrętwienie, z którego miss Alicya nie miała odwagi jej wyrwać. Możebnem było, że dziewcze nie potrzebowało jej uspokajać słowami.
Jedna ze służebnic czuwała przy niej. Miss Alicya zaleciła jej nie odchodzić ani na chwilę i odnieść się do p. Carrola, gdyby ją pani Burbankowa zapytywała o co. Potem nachyliła się nad czołem nieszczęśliwej matki, dotknęła go zlekka ustami i wyszedłszy z pokoju podążyła do p. Stannarda.
Spostrzegłszy go, zaraz rzekła:
„Idźmy, ojcze.“
Oboje wyszli z halli, uścisnąwszy rękę p. Carrolowi.