Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 02.pdf/226

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Nie, ukazała się wsparta na ramieniu męża i zaledwie doszłyszalnym głosem rzekła:
— Ten, który się dopuścił porwania, ma lewe ramię utatuowane...
Na te słowa dwaj bracia, uśmiechnąwszy się wzgardliwie, obaj zawinęli sobie rękawy u koszuli aby pokazać lewe ramię, jednakowo utatuowane.
Wobec tej nowej niemożności rozróżnienia ich, kapitan Howick rzekł tylko:
— Sprawca rzezi w Kissimmee ma być rozstrzelany; który z was jest nim?
— Ja! — odpowiedzieli jednocześnie obaj bracia.
Po tej odpowiedzi pluton egzekucyjny wycelował do skazańców, którzy uścisnęli się po raz ostatni.
Rozległ się wystrzał i obaj, trzymając się za ręce, padli.
Taki był koniec owych ludzi, sprawców tylu zbrodni, które udawało im się popełniać bezkarnie, dzięki szczególnemu podobieństwu. Wzajemne przywiązanie braterskie, jedyne uczucie, jakiego doświadczali kiedykolwiek, przechowało się w nich do ostatniej chwili życia.