Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 02.pdf/213

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Skocz do: nawigacja, szukaj
Ta strona została przepisana.


zostawiono samą w wigwamie. Również i to nie było możliwe, ażeby ten z Texarow, który poprzedniego dnia przybył ze swymi partyzantami, opuścił wyspę w nocy i żeby zabrał psa ze sobą. Zresztą alboż metyska nie słyszała szczekania, co było dowodem, że ogar włóczy się jeszcze pod drzewami. Lada chwile mogła zobaczyć jednego lub drugiego, może śpiesząc się, zdoła dotrzeć do lasu cyprysowego.
Czytelnik zapewne sobie przypomina, że Zerma obserwując ruchy towarzyszów hiszpana, nie mogła widzieć czółna, w chwili, kiedy przepływało przez kanał, którego koryto było zasłonięte wysokiemi i gęstemi trzcinami.
Jednakże nie wątpiła, że który z niewolników sprowadził napowrót czółno. Było to koniecznie potrzebne ze względu na bezpieczeństwo wigwamu na wypadek, gdyby żołnierze kapitana Howicka zaszli z tyłu południowcom.
Ale jeśli czółno zostało na przeciwnym brzegu, ażeby Texar ze swymi ludźmi mógł prędzej przebyć kanał w razie najścia federalistów, to jakimże sposobem dostanie się na drugi brzeg? Czy jej wypadnie uciekać lasami wyspy? I czy tam musiałaby czekać, dopóki hiszpan nie wyruszy dalej w głąb Ewerglad? Jeśli się jednak zdecyduje na to, na pewno wpierw będzie się starał wszelkiemi sposobami znaleźć Zermę i dziecko. Od tego więc wszyst-