Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 02.pdf/11

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Nie, gdyż nie wiedziała, że hiszpan mieszka w głębi czarnej przystani, na jednej z wysepek, tej laguny, jak nie wiedzieli tego nawet stronnicy Texara, gdyż nikt nie bywał dopuszczany do blokauzu zajmowanego przezeń ze Squambo i z murzynami.
Rzeczywiście, tam to, Indyanin miał zawieźć Dy i Zermę. W głębi tej tajemniczej okolicy Zerma podniosła się natychmiast. W tych warunkach, dostrzegła ona sposobność ocalenia się. Wszakże mogła zawołać, powiedzieć kto jest, zażądać pomocy, uciec przed Squambo.
Indyanin stanął przed nią. Trzymał on w jednem ręku borie-knife, drugą schwycił dziewczynkę, którą Zerma daremnie usiłowała mu wyrwać.
„Jeśli krzykniesz, to ją zabiję“ rzekł.
Gdyby szło o poświęcenie własnego życia, Zerma nie byłaby się wahała; ale ponieważ nóż Iudyanina dziecku groził, umilkła.
Z resztą, z pokładu Stoam-boatu nie można było nie widzieć, co się dzieje w ich statku, Steam-boat przybywał z Picolata, zkąd zabrał oddział milicyi, zdążającej do Jacksonville dla wzmocnienia pułków Południowców, które to pułki miały nie dopuszczać do zajęcia rzeki.
Jeden z oficerów, wychyliwszy pomost, zapytał Indyanina:
— „Dokąd płyniesz.
— Do Picolata“.