Strona:Juliusz Verne - Rozbitki.pdf/96

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Dorick i Beauval oraz ich stronnicy — mówił dalej Germain — pragnęliby na tej wyspie urządzić rzeczpospolitą na wzór ich ojczystej Francji. Lecz co dobre w społeczeństwie wysoce ucywilizowanem, o starej kulturze, to wydaje się niepraktycznem, a nawet poprostu niewykonalnem tutaj, gdzie trzeba na tej pierwotnej wyspie wszystko dopiero budować i stwarzać od fundamentów, walczyć z tysiącznemi prawie przeszkodami, które na każdym kroku stawia dzika, nieokiełznana dotychczas natura tej wyspy i morza, które ją oblewa.
Tymczasem Dorick usiłował na swoją rękę działać i zaczął szerzyć wśród wychodźców zasady komunistyczne. Nauka jego była bardzo prosta: «Wszystko jest wspólne.» Rzecz jasna, że szybko znalazł zwolenników, ale jedynie wśród tych, którzy nic nie posiadali. Większość emigrantów, która zdążyła już jako tako zagospodarować się na wyspie, naukę tę i jej wyznawców przyjmowała wrogo.
— Na innych nie chcę pracować, gdyż zaledwie na siebie samego sił mi do pracy starczy! — mówili jedni.
— Niech najpierw każdy o sobie myśli i na siebie zapracuje — dodawali inni.
— Ja swojego nikomu nie oddam — mówił otyły Hans Miller, — niema głupich pracować na próżniaków...