Strona:Juliusz Verne - Rozbitki.pdf/89

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


teresownością i znajomością tutejszych warunków życia może ująć władzę w swe ręce i ustanowić prawa, które zabezpieczyłyby spokój i szczęście jednostki...
— Ależ, moi przyjaciele — przerwał Kaw-dier — nie macie potrzeby namawiać mnie do objęcia władzy i do ustalenia tutaj jakiegokolwiek porządku... Zobaczycie, że konieczność i różne okoliczności życiowe same wysuną na czoło tego, kto będzie umiał władzę utrzymać w ręku.
Hartlepool nie podzielał zdania Kaw-diera.
Według niego należało jak najśpieszniej ująć władzę nad wyspą w silne ręce, gdyż niebezpieczeństwo anarchji było blizkie.
— Oto poprzedniej nocy — mówił — jacyś złoczyńcy dostali się do magazynów z bronią i amunicją, i część strzelb, kul i prochu zrabowali. Bojąc się, aby na drugą noc nie powtórzyła się podobna kradzież, my obaj przy pomocy dwóch oddanych nam ludzi przenieśliśmy co lepszą broń i wszystką prawie amunicję w bezpieczne miejsce...
— Gdzie? — zapytał Kaw-dier.
— Do groty obszernej, ukrytej wśród skał nadbrzeżnych.
— Wybornie, bardzo dobrze zrobiliście! — chwalił ich Kaw-dier.
— Szkoda tylko, że zamiast sześćdziesięciu karabinów i tyluż rewolwerów, znaleźliśmy