Strona:Juliusz Verne - Rozbitki.pdf/87

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


żywności zaczęło brakować, ten i ów zaczął z niepokojem spoglądać w przyszłość. Lepsi i uczciwsi zaczęli myśleć o pracy, gorsi i nieobawiający się praw, ani kary, które na wyspie jeszcze nie istniały, zaczęli okradać tych, którzy coś więcej od nich posiadali. Anarchja miała niebawem zapanować ogólna. Na myśl o tem Rhodes i Hartlepool drżeli z przerażenia, nie wiedząc, jak złemu zapobiedz.
To też można sobie wyobrazić ich radość, gdy pewnego dnia ujrzeli przypływającą do brzegu wyspy szalupę i wychodzącego z niej na ląd Kaw-diera.
Za nim postępowali Halg i Karry.
Kaw-dier ze zdumieniem spoglądał dokoła, nie mogąc na razie zrozumieć, co było przyczyną ogólnej wesołości i pochopności do ucztowania przygnębionych do niedawna rozbitków.
Harry Rhodes i Hartlepool opowiedzieli mu w krótkich słowach o tem, co się stało na wyspie podczas jego nieobecności.
W miarę ich opowiadania Kaw-dier ze wzruszeniem powtarzał:
— A więc i to się stało!... A więc niema już wolnej ziemi w tej części świata?... Wszystko musi uledz władzy silniejszego...
Na zapytanie Hartlepoola, gdzie przebywał przez dwa blizko tygodnie, Kaw-dier nic nie odpowiedział, zwracając zręcznie rozmowę na inne tory.