Strona:Juliusz Verne - Rozbitki.pdf/85

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


tyle dobrego? Gdyby tu był z nami, nie pozwoliłby z pewnością aby rabowano skład z wódką, piwem, okowitą i arakiem... Pamiętasz, jak tyranizował Włoch Ceroni najbliższych swoich, gdy mógł bezkarnie używać alkoholu, ile mu się spodobało?... Przemieniał się wtedy w rozjuszone dzikie zwierzę...
— Prawda!... drżę na myśl, co teraz będzie, gdy nikt nie zabroni wychodźcom pić alkoholu, ile zechcą...
— Gdyby przybył Kaw-dier!.. Gdzie się podział w chwili tak ważnej dla nas?
— Tak, gdzie się podział ten dziwny człowiek?... Dlaczego zniknął bez śladu wraz ze swą szalupą, Karrym i Halgiem, gdy na horyzoncie ukazał się okręt chilijski, przybywający do lądu wyspy Hoste?
Na to pytanie nie umiał odpowiedzieć ani Hartlepool, ani Rhodes.
— Jest w tem jakaś tajemnica — pomyśleli obaj i cofnęli się do swych domków, nie chcąc być świadkami pijackiej biesiady, jaką wyprawili sobie ich towarzysze, zabrawszy za podszeptem Petersona i Ceroniego wszystkie zapasy z piwem, winem, wódką, arakiem i okowitą, jakie znaleźli w składach.
Pod wpływem tych napojów niebawem dały się słyszeć wśród ucztujących sprzeczki, głośne przekleństwa, krzyki i hałasy.