Strona:Juliusz Verne - Rozbitki.pdf/83

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


tana». Ludzie ci nie chcieli zostać na wyspie i ofiarowali swe usługi rzeczypospolitej chilijskiej.
P. Hartlepool nie mógł nic złego powiedzieć o nich, więc kapitan odebrał od nich przysięgę na wierność rzeczypospolitej. Pięciu innych majtków wraz z Kenedym i kucharzem Syrdeyem pozostali na wyspie. Jak Syrdey tak Kennedy spodziewali się, że wygodniejsze będzie ich życie tutaj, gdzie nie obowiązywały żadne prawa, niż w Chili, gdzie musieliby się poddać pod rozkazy zwierzchności.
Gdy okręt chilijski zginął z oczu zebranych na wybrzeżu kolonistów i lekki wiaterek zakołysał dwubarwną flagą nowej kolonji, zapał i radość ogarnęły wszystkich. Niedawne przygnębienie i smutek zniknęły w jednej chwili. Rozbitki uczuli się panami na zdobytej wyspie. Magiczne słowa wolność, swoboda, niepodległość — słychać było wśród zebranych. Ten i ów marzył już o bogactwach, które miał nadzieję zdobyć w nowej ojczyźnie.
Niebawem oddano się ogólnej wesołości; śmiech, żarty, śpiewy i głośne rozmowy zajęły wszystkich. Jak dzieci, tak cieszyli się nowi obywatele wolnej wyspy z otrzymanej ziemi i wolności. Nikomu na myśl nie przyszło, że prawdziwa wolność i pomyślność każdego społeczeństwa polega na usilnej rozumnej pracy, na umiejętnej organizacji, oświacie w jak naj-