Strona:Juliusz Verne - Rozbitki.pdf/78

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


który nawet dziesiąta część emigrantów zabraćby się nie mogła.

— Czyż rząd chilijski nie chce nas stąd wydobyć?... Czy chce nas na tej wyspie umorzyć głodem?
Kapitan przybyłego statku ze spokojem wysłuchał tego huraganu zapytań, poczem poprosił, aby się uciszono.
— Rząd rzeczypospolitej — zaczął głosem donośnym — przesyła bratnie pozdrowienie rozbitkom «Jonatana». Rząd bardzo ubolewa nad ich losem i pragnie wszelkiemi siłami przyjść nieszczęśliwym z pomocą. W tym celu przysyła przedstawiciela swego z zapytaniem, czy rozbitki nie zgodzą się na propozycję rządu i czyby nie zechcieli pozostać na wyspie Hoste w celu założenia na niej kolonji? Jeśli odpowiedź będzie twierdząca, to rząd chilijski chętnie odda rozbitkom wyspę w posiadanie, zapewni im opiekę swoją i pozwoli urządzić się w nowozałożonych kolonjach według ich woli.
Gdy kapitan skończył swą przemowę, w tłumie zapanowało głuche milczenie. Propozycja była nieoczekiwana, więc nikt z obecnych na nią na razie nie umiał dać odpowiedzi.
Wychodźcy spoglądali na siebie w milczeniu, nie wiedząc, co i jak odpowiedzieć. Jedno tylko wiedzieli, że okręt chilijski nie po to przypłynął, aby ich zabrać z tej bezludnej wyspy.