Strona:Juliusz Verne - Rozbitki.pdf/60

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Przeraźliwe krzyki kobiece dały się znowu słyszeć. To żona tego Włocha gwałtownie wzywała ratunku.
Gdy Kaw-dier wpadł do namiotu, ujrzał wstrętną scenę.
Pijany Włoch bił żonę i córkę, kopał nogami i krzyczał. Nieszczęśliwe kobiety, na wpół omdlałe, nie mogły powstrzymać szaleńca. Właśnie Lazaro chwycił za toporek, aby nim uderzyć w głowy swoje ofiary, gdy nagle Kaw-dier stanął przed nim. Błyskawicznem uderzeniem wytrącił pijanemu z ręki toporek, poczem wypchnął go z namiotu.
Nie spodziewając się takiego przeciwnika, Lazaro przerażony jego siłą, padł na ziemię, a następnie na czworakach poczołgał się w zarośla, gdzie się ukrył.
Rodes, Hartlepool i Halg przyglądali się tej scenie, przejęci uwielbieniem dla Kaw-diera.
— Należy zabronić wychodźcom używania wódki! — rzekł głosem rozkazującym. — Pod wpływem alkoholu mogą ci ludzie popełniać nawet zbrodnie. Na to pozwolić nie można...
Tymczasem Tulia, żona Włocha, przyszła do przytomności i zrozumiawszy co się stało, w serdecznych słowach zaczęła dziękować swemu wybawcy. To samo uczyniła i córka jej Graciella, dziewczę miłe i widać że dobre.
— Lazaro jest dobrym człowiekiem — mó-