Strona:Juliusz Verne - Przygody na okręcie Chancellor.djvu/91

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


sądzić, że to jakie dzieło architektury w rodzaju tych, któremi natura ozdobiła wyspę Staffa, leżącą w gromadzie Hebrydów.
Panowie Letourneur, którzy widzieli grotę Fingala, znaleźli tutaj jej powtórzenie w zmniejszonych rozmiarach. Toż samo rozstawienie środkowych graniastosłupów którego trzymają się zawsze stygnące bazalty; też same stropy z czarnych belek, których końce spojone są żółtawą materyą; taż sama czystość krawędzi pryzm, której nożyce najlepszego sztukatora nie mogłyby nic zarzucić; nareszcie tenże sam szmer powietrza, rozbijającego się pomiędzy bazaltowymi słupami, z którego poeci stworzyli dźwięk harf Fingala.
W Staffie podłogę zastępuje tafla wody, tutaj zaś morze tylko dostaje się w czasie wielkiej burzy i szczelnie spojone słupy pryzmatyczne formują bruk wiekuistej trwałości.
— Doprawdy — zauważył Andrzej Letourtneur — grota Fingala jest olbrzymią gotycką świątynią, ta zaś jest zaledwie kaplicą przy owej katedrze. Któż jednak mógł się spodziewać, że tak cudowną rzecz możemy spotkać w pośrodku oceanu, na brzegu tych raf nieznanych!
Odpocząwszy z godzinę w grocie wróciliśmy wybrzeżem do okrętu i zawiadomiliśmy Roberta Kurtis o naszych odkryciach, ten zaś