Strona:Juliusz Verne - Przygody na okręcie Chancellor.djvu/84

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Przedewszystkiem Robert Kurtis zajął się energicznie gaszeniem pożaru; ponad poziomem, do którego woda dosięgła, paki w najlepsze się palą. O wyratowaniu ładunku nie ma zupełnie co myśleć. Trzeba więc zadusić ogień pomiędzy dwiema wodami. Pompy zaczynają pracować na nowo.
Do pierwszej pracy załoga wystarcza na obsłużenie pomp, obywając się bez pomocy pasażerów, gotowych zresztą w każdej chwili stanąć do roboty. Może być, że nas wezwą do wyrzucania pak z bawełną.
Zanim to nastąpi chodzimy, rozmawiając z p. Letourneur, czytamy, zresztą ja codziennie przez kilka godzin piszę ten dziennik.
Inżynier Falsten, nie lubiący wchodzić w bliższe stosunki z nikim, zajmuje się cały dzień rachunkami lub kreśli wzory machin z przecięciami, planami i elewacyą.
Jakby to było dobrze, żeby on wynalazł jakiś przyrząd do wydobycia się stąd »Chancellora!«
Co do państwa Kear, ci zawsze na uboczu, oszczędzają nam nudnego słuchania wiecznych zażaleń; szkoda tylko, że miss Herbey przez to nie może przyjść do nas, wcale prawie jej nie widujemy.
Silas Huntly nie miesza się do niczego co jakikolwiek bądź związek ma z okrętem. Ma-