Strona:Juliusz Verne - Przygody na okręcie Chancellor.djvu/65

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


I zanim zdołano go zatrzymać, rzucił się przez klapę w przepaść płomienną...





XIV.

Noc 29 października. Co za przerażająca scena! Każdy z nas uczuł jej straszną grozę, pomimo całej okropności położenia, w jakiem się znajdujemy. Ruby zginął, ale ostatnie jego słowa mogą mieć dla nas najgorsze następstwa. Majtkowie słyszeli krzyk jego: pikrat! pikrat! i zrozumieli, że okręt w każdej chwili może być wysadzonym w powietrze, że już nietylko pożar, ale i eksplozya nam zagraża. Kilku ludzi, straciwszy najzupełniej przytomność, chce uciekać natychmiast.
— Czółno! czółno! — wołają.
Ci ludzie nie widzą, nie chcą nawet widzieć, szaleni, że ocean rozkiełznany rozbije lub zatopi bałwanami niesłychanej wysokości każdą łódkę! Nic nie jest w stanie ich powstrzymać. Nie słuchają głosu kapitana, który napróżno rzuca się pomiędzy załogę. Owen podburza towarzyszów, którzy odcięli pasy przytrzymujące czółno i spychają je na wodę.
Czółno bujało się chwilę w powietrzu i kołysząc się wraz z okrętem uderzało o jego