Strona:Juliusz Verne - Przygody na okręcie Chancellor.djvu/47

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ręce, jakby broniąc się chęci porwania Rubego za gardło.
Następnie chłodnym tonem zaczął wypytywać o szczegóły. Ruby potwierdza wszystko, co mówiłem. Pomiędzy kuframi, składającymi jego bagaże, znajduje się w pudełku około 30 funtów materyi wybuchowej.
Pasażer ten działał w tej całej sprawie z wrodzonem rasie Anglo-saksonów niedbalstwem i nierozwagą, pozwalającą wepchnąć pomiędzy ładunek okrętu pakę pikratu z takim spokojem, z jakim Francuz położyłby zaledwie butelkę wina. Dlatego zaś nie oznaczył jakości przedmiotu, że kapitan z pewnością odmówiłby przyjęcia go na pokład.
— Zresztą nie powiesicie mnie przecież za to i jeżeli moje pudełko przeszkadza panom, to wrzućcie je do morza! Moje bagaże są ubezpieczone!
Usłyszawszy taką odpowiedź, nie mogłem powstrzymać gniewu, a ponieważ nie mam zimnej krwi Roberta Kurtis, rzuciłem się więc ku Rubemu, zanim porucznik mógł mnie powstrzymać.
— Czy ty wiesz nędzniku — krzyknąłem — iż okręt się pali. Cóż byłbym dał za to, ażeby cofnąć te kilka słów, było jednak zapóźno.
Trudno opisać jaki skutek wywarły one na Rubym. Ciało sparaliżowane tytaniczną