Strona:Juliusz Verne - Przygody na okręcie Chancellor.djvu/39

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


w takim razie, jeżeli pakowano niezupełnie suchą bawełnę. Zagrzanie więc łatwo nastąpić może z powodu sprzyjających mu okoliczności t. j.: wilgoci na spodzie okrętu i braku wentylacyi. Jestem najpewniejszy, że taka, nie inna jest przyczyna pożaru.
— Mniejsza o przyczynę. Czy możemy co na to poradzić panie Kurtis?
— Nie p. Kazallon. Powtarzam panu, że zrobiliśmy wszystko, co należało. Chciałem przedziurawić okręt pod wodą, ażeby zatopić pożar, następnie zaś wylać wodę pompami; po bliższem zbadaniu okazało się, że pożar objął górne paki bawełny. Trzebaby więc było zalać cały spód okrętu. Kazałem także przedziurawić pokład w kilku miejscach i w nocy wlewamy tamtędy wodę, ale i to nie pomaga. Tak, jedyny sposób zamknąć wszystkie otwory, a wtedy dla braku tlenu pożar musi zagasnąć.
— Czy ogień rozszerza się ciągle?
— Tak. Musi być jakaś dziura przepuszczająca powietrze, której pomimo najusilniejszych starań znaleźć nie można.
— Czy zdarzyło się kiedy panie Kurtis, ażeby okręt w podobnych warunkach ocalał?
— Bez wątpienia, p. Kazallon, nawet często się zdarza, że okręty wiozące bawełnę przyjeżdżają do Liwerpolu z ładunkiem w czę-