Strona:Juliusz Verne - Przygody na okręcie Chancellor.djvu/185

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wałek! Nieszczęśliwy nie ufa mi! A może ma i racyę. Czując ten kawałek suchara w ręku, muszę bardzo panować nad sobą, aby go nie zjeść.
Wytrzymałem próbę. Ci, co czytają ten pamiętnik, mogą sobie wyobrazić, ile mnie ono kosztowała! ja jej wysłowić nie umiem. Gdy nadeszła noc, przysunąłem się do Andrzeja i podałem mu mały kawałek suchara.
Biedny Andrzej rzucił się na niego.
— A mój ojciec? — zapytał.
Odpowiedziałem, że ojciec jego dostał także kawałek suchara... że jutro... i dni następnych będę jeszcze mógł mu dać... niech bierze! niech bierze!
Andrzej nie pytał mi się, skąd ja mam suchary i żarłocznie poniósł swój kawałek do ust.





XL.

7 stycznia. I tego wieczora jeszcze, pomimo ofiary pana Letourneur, nie jadłem nic... nic!...
Od kilku dni woda, która zalewa platformę tratwy za każdym wzniesieniem fali, obdziera do żywego mięsa skórę z nóg majtków. Owen, którego bosman za bunt trzyma na przodzie