Strona:Juliusz Verne - Przygody na okręcie Chancellor.djvu/174

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


żołądka, który następnie wywołał bolesne ziewanie, w dwie godziny potem wszystko przeszło.
Nazajutrz, to jest 2-go, ze zdziwieniem spostrzegłem, że nic mi nie dolega. Czułem w sobie niezmierną próżnię zarówno moralną jak fizyczną. Głowy ciężkiej i osłabionej nie mogę utrzymać na karku i doznaję ciągłego zawrotu, jak gdybym spoglądał w przepaść u nóg moich będącą.
Nie wszyscy jednak doznają tych samych objawów. Kilku z nas cierpi strasznie, szczególniej bosman i cieśla, których zawód wymaga większej ilości pożywienia.
Boleści zmuszają ich do mimowolnych krzyków i każdy z nich związał się mocno sznurem. A to dopiero drugi dzień. Ach! te pół funta sucharów, ta szczupła porcyjka, która wydawała się nam tak niewystarczającą, dziś w wyobraźni naszej dorosła olbrzymich rozmiarów, kiedy nic już nie pozostało! Ten kawałek suchara, gdyby nam teraz dano choć połowę, choć ćwiarteczkę, mógłby utrzymać nas przez kilka dni przy życiu! Tak, po okruszynie jedlibyśmy, powoli.
W oblężonem mieście, kiedy głód zapanuje, można jeszcze znaleźć na śmietniskach, w rynsztoku, w kącie jakim, kość nieogry-