Strona:Juliusz Verne - Przygody na okręcie Chancellor.djvu/152

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Biedny ten chłopiec chory jest na suchoty, które od pewnego czasu rozwinęły się gwałtownie. Zewnętrzne oznaki tej choroby są tak na nieszczęście każdemu znane, że pomylić się trudno. Kaszel suchy, oddech krótki, poty obfite, szczególniej nad ranem. Schudł, nos jego wyciągnął się, wypieki na twarzy silnie odbijają na ogólnej bladości całego ciała, policzki zapadłe, usta zaciśnięte, oczy błyszczące gorączkowo.
W najlepszych więc warunkach żaden lekarz nie mógłby mu pomódz, skazanym jest na śmierć.
Dnia 20-go taż sama temperatura, taż sama nieruchomość tratwy. Palące promienie słońca przebijają się przez namiot tak, że ciężko oddychamy, osłabieni wskutek silnego upału.
Z jakąż niecierpliwością oczekujemy na chwilę, w której bosman ma rozdawać szczupłą porcyę wody! Jakże łapczywie rzucamy się na te kilka kropel ogrzanego płynu! Kto nie wie, co to jest pragnienie, nie będzie w stanie pojąć, ile cierpimy.
Walter więcej niż każdy z nas jest spragniony. Widziałem parę razy, jak panna Herbey oddawała mu prawie całą swoją porcyę. Litościwa i miłosierna dziewczyna robi co może, ażeby jeżeli nie zażegnać, to choć osłodzić cierpienia biednego towarzysza niedoli.