Strona:Juliusz Verne - Przygody na okręcie Chancellor.djvu/147

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


na przodzie tratwy. Wskutek rozkazu kapitana, na tyle statku, pozostawionym dla pasażerów, rozpięto namiot, chroniący nas od słońca. Stan zdrowia zadowalający, tylko porucznik Walter nie może odzyskać sił straconych. Starania nasze nic nie pomagają i biedak słabnie z każdymi dniem.
Nigdy nie mogłem lepiej ocenić Andrzeja Letourneur. Ten miły chłopiec jest duszą naszego towarzystwa; posiada dowcip oryginalny, nowe poglądy na świat i niespodziane zwroty, ożywiające rozmowę, która nie tylko nas bawi, ale i uczy. Chorowita jego twarz ożywia się, jak tylko zaczyna mówić. Ojciec połyka jego słowa, często bierze go za rękę i trzyma po całych godzinach.
Parana Herbey niekiedy przyjmuje udział w rozmowie, zachowując jednak pewną powściągliwość. Każdy z nas stara się, ażeby zapomniała o stracie swych opiekunów. W panu Letourneur znalazła przyjaciela, na którego może liczyć, jak na ojca i ośmielona wiekiem mówi do niego z całą szczerością. Opowiedziała mu szczegóły ze swego życia, szczegóły pełne odwagi i poświęcenia.
Od dwóch lat była w domu państwa Kear, teraz zaś pozostała bez środków do życia, bez majątku, pełna wiary jednak i odwagi wobec przyszłości.