Strona:Juliusz Verne - Przygody na okręcie Chancellor.djvu/124

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ciągnięto druty, zabezpieczające od zbytniego kołysania się.
Kurtis kazał rozciągnąć ponad platformą kawał płótna, czem zabezpieczył kobiety od skwaru słońca.
Na szczęście ujęto kilka baryłek, pływających pomiędzy masztami okrętu. Zawierają one mięso wędzone, suchary i niewielką ilość słodkiej wody, stanowiącej obecnie jedyny nasz zapas.





XXVI.

5 grudnia. Dzień gorący. Grudzień pod szesnastym równoleżnikiem jest najpiękniejszym miesiącem lata.
Jeżeli wiatr nie ochłodzi promieni słońca, możemy spodziewać się szalonych upałów.
Morze jest ciągle wzburzone. Pudło w ¾ zatopione rozbija bałwany jak skała. Rozpryśnięte bałwany zalewają nas pianą jak gęstym deszczem.
Oto co zostało z »Chancellora«: trzy maszty z gniazdami, mały maszt przedni, na którym zawieszono łódkę, chcąc ją uchronić od porwania przez fale; dalej wystawka i czub przedni, połączone, wązką ramką poręczy.