Strona:Juliusz Verne - Przygody na okręcie Chancellor.djvu/122

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


mylę, to »Chancellor« w połowie zatopiony znajduje się w tych samych warunkach, w jakich w 1795 r. uratowano statek trzymasztowy »Junona«. Przez 20 dni wisiał on pomiędzy dwiema wodami. Podróżni i załoga schronili się na wierzchołki masztów i kiedy nareszcie ukazała się ziemia, wszyscy, którzy wytrzymali głód i zmęczenie, ocalili się na łodziach rybackich! Jest to fakt zbyt znany w dziejach żeglarstwa, ażebyś pan także nie przypominał go sobie! Dlaczegóż wiec »Chancellor« nie ma być równie szczęśliwym jak »Junona«.
Możnaby długo sprzeczać się o to z kapitanem, ale ze wszystkiego okazuje się, że Kurtis nie utracił dotąd nadziei.
Ponieważ jednak równowaga okrętu w każdej chwili może się zachwiać, lepiej więc jak najprędzej opuścić »Chancellora«; uradzono zatem, ażeby nazajutrz, jak tylko cieśla ukończy tratwę, natychmiast odpłynąć.
Wystawcie sobie teraz rozpacz załogi, kiedy około północy Daoulas spostrzegł, że rusztowanie tratwy zniknęło! Liny powstrzymujące ją pękły przy zatonięciu okrętu i wiązanie odpłynęło przed godziną przynajmniej!
Majtkowie dowiedziawszy się o tem nowem nieszczęściu zaczęli rozpaczliwie wołać: ścinać maszty! spuszczać maszty w morze!
I nie zastanawiając się nad niewłaściwo-