Strona:Juliusz Verne - Przygody na okręcie Chancellor.djvu/104

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


do basenu, z którego jak z więzienia wydostać się pragnął.
— A więc kapitanie — zapytał bosman — co dalej robić, jakże przejdziemy?
— Nie wiem jeszcze — odrzekł Kurtis — ale przejść musimy.





XXI.

Od dnia 21 do 23 listopada. Trzeba nam koniecznie bez namysłu porzucić ten szczupły basen. Pogoda, sprzyjająca przez cały listopad, grozi odmianą. Barometr spadł od rana i bałwany zaczynają się kołysać naokoło Ham-Rock. Wysepka nie będzie mogła oprzeć się wiatrom i »Chancellor« ulegnie zdruzgotaniu.
Tegoż wieczora Robert Kurtis, Falsten, bosman, Daoulas i ja zwiedziliśmy podstawę bazaltową. Jeden jest tylko sposób utorowania przejścia, t. j. drągami szturmować podstawę, mającą dziesięć stóp szerokości i sześć długości. Obniżenie na osiem lub dziewięć cali wody i staranne opatrzenie kanału powinno wystarczyć »Chancellorowi« do wydobycia się na miejsce, gdzie wody stają się nadzwyczaj głębokie.
— Ależ ten bazalt ma twardość granitu —