Strona:Juliusz Verne - Przygody na okręcie Chancellor.djvu/101

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


rza. Dla zabezpieczenia go od wpadnięcia na rafy, spuszczono przednią i tylną kotwicę i tym sposobem pozostał w basenie naturalnym, broniony na prawo i na lewo przez skały, nie zatapiające się nawet podczas przypływu morza.
Basen jest tak szeroki, że pozwoli wykręcić okręt przy pomocy drągów, wspartych na skałach. Zdaje się więc, że wydobycie się »Chancellora« na morze odbędzie się z łatwością, przy podniesionych żaglach, jeśli będzie wiatr pomyślnym, albo też holowaniem, jeśli bodzie przeciwny.
Cała czynność jednak przedstawia wiele trudności. Sam wchód w przejście jest zabarykadowany rodzajem grzebienia z bazaltu, ponad którym przy największym przypływie głębokość wody zaledwie wystarcza na przeciągnięcie »Chancellora«, chociażby zupełnie próżnego. W czasie utknięcia statek, podrzucony przez olbrzymią falę, która go podniosła i rzuciła następnie w basen, przeskoczył przez grzebień. Oprócz tego wówczas przybór, z powodu nowiu księżyca i porównania dnia z nocą był z całego roku największy.
Robert Kurtis nie może czekać kilku miesięcy i musi korzystać z pełnego morza, aby wyswobodzić okręt.
Wiatr jest pomyślny, bo wieje z północo-