Strona:Juliusz Verne-Podróż naokoło świata w 80-ciu dniach.djvu/063

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


czastych czapkach, Bunhaysów w okrągłych turbanach, Armeńczyków w długich sukniach i t. d. Persowie lub Guebrowie obchodzili dnia tego święto. Należą oni do najbardziej ucywilizowanego i wykształconego plemienia indyjskiego, do którego zaliczają się też najmożniejsi kupcy w Bombayu.
W dniu tym plemię to święciło rodzaj karnawału religijnego z procesyami i przedstawieniami, w których przyjmowały udział bajaderki, przystrojone w różową gazę, przetykaną złotem i srebrem. Przy dźwiękach muzycznych instrumentów tańczyły one lekko z nadzwyczajną gracyą. Obieżyświat z szeroko rozwartemi oczyma i ustami przyglądał się tym ceremoniom, a na twarzy jego malowały się naprzemian podziw i zdumienie.
Nieszczęściem dla niego i pana Fogg, któremu mógł popsuć szyk, ciekawość jego nie zadowolniła się tym jednym widokiem. Przechodząc koło pięknej świątyni Malebar-Hill powziął nieszczęsną myśl zwiedzenia tejże. Nie wiedział biedaczysko, iż wstęp do niektórych pagód indyjskich jest surowo wzbroniony chrześcijanom i że nawet prawowierni, wchodząc tam, winni zdjąć obuwie. Trzeba zaznaczyć, iż rząd angielski szanował w najdrobniejszych szczegółach religię kraju i karał surowo, wyśmiewającego obrzędy religijne.