Strona:Jerzy Szarecki - Na pokładzie Lwowa.djvu/39

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


w gwiazdy, a drugi w chronometr, po chwili gość z sekstansem woła: Uwaga! Zaś ów z chronometrem przybiera skupiony wyraz twarzy i zaczyna strasznie uważnie patrzeć w chronometr, następuję drugi okrzyk: Stop! Chronometr się zatrzymuje i obserwacja jest dokonana.
Na czem polega ta manipulacja, laikom objaśnić niepodobna, gdyż nie znają oni nawet tak podstawowych pojęć z nawigacji, jak: deklinacja, inklinacja, kulminacja, dewiacja, rektascenzja, permutacja, zenit, nadir, sfera, Nord-Süd, Ost-West, wertykał pierwszy, drugi, trzeci, czwarty, piąty, szósty, siódmy... tfu! ja też się czasami w tem mylę.
Podczas gdy na górze rozbrzmiewają okrzyki: uwaga! — i stop!, w międzypokładzie brzęczą struny mandolin i gitar, rozlewają się dźwięki harmonji i szyby iluminatorów trzęsą się od uderzających w nie tonów rozgłośnej, zawadjackiej piosenki uczniów Szkoły Morskiej.

„A motorki „całą naprzód“
„A motorki rżną,
„Jakież owersztagi
„Bez motorków są?“

zapytuje chór, a solista, naśladujący głos komendanta, odpowiada z kąta międzypokładu:

„Do luftu!“