Strona:Jerzy Szarecki - Czapka topielca.pdf/83

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


małżeńskie z Anusią, a wraz z niem i mały domek z ogródkiem chwiać się zaczynają w swych fundamentach.
Obawy kapitana Skalskiego sprawdziły się w pół roku mniej więcej po pierwszej wizycie porucznika Mc. Leana.
Oto dnia któregoś, wróciwszy nieco wcześniej ze swej obowiązkowej, porannej przechadzki, zastał w domu Anusię i porucznika Mc. Leana w strojach i pozycjach, na które nie mogła pozwolić najgorętsza nawet sympatja. Wywiązała się przykra scena. Anusia wybuchnęła histerycznym płaczem, porucznik zasępił się, jak niebo przed sztormem, zaś kapitan Skalski w przystępie wściekłości lunął w nich doborem takich przekleństw i wyzwisk, że na Anusi jakkolwiek otrzaskanej z efektami lingwistycznemi gwary marynarskiej, aż skóra ścierpła ze strachu.
W pewnej chwili zdawało się, że kapitan Skalski rzuci się na przeciwnika i zmiażdży go w swych twardych dłoniach, ale stary marynarz zrobił tylko krok w stronę Mc. Leana i położywszy mu rękę na ramieniu rzekł:
— Pal cię djabli, poruczniku! Niepięknie to trochę z twej strony, żeś uwiódł żonę przyjacielowi, a zresztą... zresztą... Jabym na twojem miejscu po-