Strona:Jerzy Szarecki - Czapka topielca.pdf/70

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Jeszcze dziwniejszym się wydawał wstręt kapitana Skalskiego do „plugawych przekleństw“, gdyż on to właśnie był wirtuozem w wypowiadaniu ich i nikt absolutnie nie mógł nawet marzyć dorównać mu w „zaginaniu dziesięciominutówek“, które jak wiadomo są szczytem mistrzostwa w sztuce pojedynków słownych. Ze wszystkich tedy punktów widzenia oświadczenie kapitana było dziwne i niezrozumiałe.
Był to jednak dopiero początek późniejszych jego dziwactw.
Gdy „Niobe“ zawinęła wreszcie do portu i porucznik Mc. Lean jedyny towarzysz z messy[1] kapitana Skalskiego, wróciwszy z lądu, zaczął opowiadać mu o swoim pobycie w pewnym domu, którego żadną miarą prywatnym nazwać nie można i o szatańskich wdziękach jakiejś wampirycznej Loulou, kapitan Skalski ni stąd ni zowąd oświadczył, że dużo więcej podoba mu się mały domek z ogródkiem i jakaś cicha w nim zgoła nie wampiryczna Małgorzata, czy Kunegunda na której łonie można byłoby złożyć swoją skołataną burzami życia głowę.

Porucznik Mc. Lean ciekawie nastawił ucha. Przy-

  1. Messa — sala jadalna na statku.