Strona:Jerzy Szarecki - Czapka topielca.pdf/56

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


stara piosenka z przed pół roku. Nie śpiewaj jej. Znam na pamięć.
— A więc tak, więc ty tak — Marja zerwała się na nogi — więc zamiast pocieszyć mnie w nieszczęściu, ty jeszcze drwisz, znęcasz się nade mną?
— Pocieszyć... pocieszyć... — Jan wybuchnął złym śmiechem — biedaczko ty moja, ofiaro nieszczęsna starczych chuci, pocieszyć ciebie? Chcesz jeszcze, żebym ciebie pocieszał? Pan Bóg już tam ciebie niech tak pocieszy po śmierci, jakeś ty pocieszyła mnie. Nie bój się, Bóg wszystko wie i widzi, kto dla matki starej ofiarę robi, a kto dla pieniędzy i zabawy depce miłość i życie ludzkie. Nie bój się!
Marja, nie patrząc na Jana wybiegła z kajuty, trzasnęła drzwiami.
Jan został sam. Nasłuchiwał przez chwilę oddalających się kroków Marji, ale zamilkły one niebawem zaginęły w poklaskiwaniu żagli i skrzypieniu rej bresowanych ustawicznie w celu złapania słabego wiaterku. Został sam ze swemi myślami.
Z początku zastanawiać się zaczął nad obecnem swojem położeniem, wytworzonem awarja „Czajki“. Chciał myśleć o życiu codziennem, o pracy jaka go czeka. Ale wkrótce złapał siebie na tem, że zamiast o służbie myśli o Marji i przekonawszy się, że nie